Kaskady Dostępności Cassa Susteina a Robert Bąkiewicz i “polska” prawica

O tym co dzieje się obecnie na polskiej granicy słyszeli chyba wszyscy. Jest o nim głośno w mediach, internecie, jest przedmiotem rozmów w wielu polskich domach. Nie chcę teraz poruszać wprost tego tematu, tym bardziej, że w międzyczasie został „przykryty medialnie” przez zachowanie Marszałka Sejmu.
To co mnie jednak zadziwia to fakt, jak łatwo politycy i ich „pomagierzy” wykorzystują proste mechanizmy negocjacyjne, jak też jak bardzo są one skuteczne.
A więc w tym tekście nie będę skupiał się na samych wydarzeniach. Jest to tym bardziej wskazane, że ich przebieg znam z głównie z mediów, a te ze swojej natury potrafią przekłamywać informacje, ale będę chciał namówić Państwa abyśmy wspólnie spojrzeli na to co dzieje się na granicy okiem profesjonalnego negocjatora.
Przeanalizujmy więc pod kątem profesjonalnym mechanizmy psychologii komunikacji, które właśnie obserwujemy.
Zacznijmy od tego, że strona niemiecka, nie widzi żadnego kryzysu migracyjnego. Skala zjawiska jest tak minimalna, że Niemcy szeroko otwierają oczy o co Polakom tak naprawdę chodzi.
Skąd więc aż taka histeria po polskiej stronie?
Nie wiem, czy wierzyć pogłoskom, że Robert Bąkiewicz jest finansowany przez prawicowe partie na polskiej scenie politycznej. Niektóre źródła podają kwoty 13 mln zł, inne 11, prawdę mówiąc nie ma to dużego znaczenia. Można jednak uwierzyć, że jest to zorganizowana akcja polityczna, a jej cele są oczywiste.
Jakie techniki manipulacji są wykorzystywane aby osiągnąć te „oczywiste” cele?
Pierwsza to coś co (niestety nieżyjący już) laureat Nagrody Nobla, Daniel Kahneman nazwał „Heurystyką dostępności”. Jest to taki odruchowy, często nieuświadomiony, sposób analizy w naszym mózgu polegający na tym, że nasze skojarzeniowe przekonania, że czegoś jest dużo, lub jest mało, że coś występuje powszechnie, albo prawie wcale, absolutnie nie wynikają z analizy statystyk i danych liczbowych. Nasz mózg, trochę poza naszą świadomością dochodzi do wniosku, że jakieś sytuacje dzieją się często lub rzadko… na podstawie jak łatwo jest mu wyciągnąć podobny przykład ze swojej pamięci. Jeżeli więc będziemy bombardowani informacjami na jakiś temat, na przykład żyjąc w politycznej bańce informacyjnej, na 99% ulegniemy złudzeniu, że robią to wszyscy a zjawisko jest powszechne. Pamiętacie Państwo słynny cytat przypisywany Josephowi Goebbelsowi, ministrowi propagandy III Rzeszy – „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Czyż to nie jest opis tego mechanizmu manipulacji?
Ok, więc bombardujmy świat informacją, gdzie nie ma znaczenia czy jest ona prawdziwa, czy nie, a świat w to uwierzy. Onegdaj Jacek Kurski rzekł: „ciemny lud to kupi”. I niestety są tacy, którzy wciąż „kupują”, absolutnie bezrefleksyjnie. Jedynym warunkiem jest aby informacja pojawiała się w przestrzeni medialnej wystarczająco często.
Drugi mechanizm, to skumulowana reakcja na ryzyko. Uwaga, te manipulacje należy stosować równolegle i jednocześnie!
Tym akurat zjawiskiem zajmował się niejaki Cass Sustein który jest obecnie profesorem na Harvardzie. Otóż Sunstein doszedł do wniosku, że ważnym źródłem błędnych i chaotycznych priorytetów w decyzjach politycznych są nasze obarczone błędami poznawczymi reakcje na ryzyko.
Sunstein i jego współpracownik, prawnik Timur Kuran, zaproponowali specjalny termin na określenie mechanizmu sprawiającego, że błędy poznawcze wpływają na konkretne decyzje polityczne – nazwali to kaskadą dostępności (availability cascade).
Kaskada dostępności tworzy samopodtrzymujący się łańcuch zdarzeń, który może się zacząć od medialnych doniesień, czasami na temat stosunkowo nieistotnego zdarzenia, a skończyć społeczną paniką i działaniami władz na wielką skalę. Taki efekt „kuli śniegowej”.
Jeżeli temat jest „lotny” podbijają go media, które żyją z handlu sprzedawalną informacją. Nagłośnienie zjawiska w mediach, w szczególności kiedy połączona jest ona z ryzykiem, który wzbudza u odbiorcy informacji lęk, pogłębia zjawisko heurystyki dostępności.
W ten sposób manipulanci osiągają dwa cele (uwaga – nie ma znaczenia, czy informacje były prawdziwe, czy nie). Spora część odbiorców manipulowanej informacji sądzi, że zjawisko jest powszechne oraz ma głębokie przekonanie o wysokim poziomie ryzyka. To uczycie strachu natomiast wywołuje naturalny mechanizm walki lub ucieczki. Ludzie uciekają do grupy (stąd powstanie patroli społecznych) i walki – czyli? Co będzie tą walką (oprócz rosnącej nieracjonalnej nienawiści do wyimaginowanych uchodźców) to dopiero zobaczymy… Mam nadzieję, że obędzie się bez rozlewu krwi.
Osoby usiłujące tonować rosnące obawy i emocje spotykają się z obojętnością lub atakami: każdy, kto zarzuca medialnym doniesieniom przesadę, staje się podejrzany o udział w „haniebnym tuszowaniu skandalu”.
Kiedy kwestia jest już powszechnie znana i dyskutowana, nabiera wagi politycznej, przy czym reakcja systemu politycznego kieruje się intensywnością odczuć społecznych. Inne zagrożenia i pożyteczniejsze sposoby wykorzystania zasobów schodzą na dalszy plan.
Nie chcę wchodzić w dyskusję, czy celem niespodziewanie gwałtownej reakcji Donalda Tuska, była próba przejęcia narracji w tej sprawie, ale na pewno komunikacja Polskiego Rządu, jest dobitnym przykładem, jak łatwo jest wejść w ten mechanizm i go nieświadomie podsycać.
A jak jesteśmy przy ryzyku…
Ten mechanizm nie działa tylko i wyłącznie dlatego, że jak twierdzą niektórzy, polaryzacja sceny politycznej spowodowała „usektowienie” elektoratów, ale w takiej sytuacji może włączyć się jeszcze inny mechanizm. Świetnie opisał go Paul Slovic, który jest profesorem psychologii na Uniwersytecie w Oregonie i prezesem Decision Research.
„To uczucie zna każdy rodzic, który nie poszedł spać, czekając, aż nastoletnia córka wróci z imprezy.
Wprawdzie wiesz, że w rzeczywistości nie ma (prawie) żadnych powodów do obaw, a mimo to nie możesz nic poradzić, że po głowie krążą ci obrazy rozmaitych nieszczęść. Jak stwierdził Slovic, skala obawy nie jest odpowiednio dostrojona do prawdopodobieństwa nieszczęścia; wyobrażasz sobie licznik ułamka – tragiczną historię zapamiętaną z mediów – ale nie myślisz o mianowniku”
Później Cass Sunstein nazwał to zjawisko „zaniedbywaniem prawdopodobieństwa” (probability neglect).
W połączeniu ze społecznymi mechanizmami kaskady dostępności, zjawisko zaniedbywania prawdopodobieństwa w nieunikniony sposób sprawia, że poważnie przeceniamy zagrożenia o bardzo niewielkim prawdopodobieństwie.
Po co o tym wszystkim piszę?
Nie chcę tłumaczyć polityki i polityków, ponieważ w swojej sporej części po prostu jest ona brudna i nieuczciwa.
Wyjaśniam te mechanizmy manipulacyjne, ponieważ ludzie traktowani są przez polityków przedmiotowo.
Powinniśmy pamiętać, ze sam proces manipulacji jest najbardziej skuteczny kiedy osoba manipulowana o tym nie wie. Politycy bez elektoratu nie istnieją. A więc to my dajemy im siłę. Jestem przekonany, że ci biedni ludzie na granicy (przynajmniej część) jest przekonana i naprawdę wierzy w to co robi.
Świadomość wyzwala od manipulacji. Jeżeli więc znamy te mechanizmy, łatwiej nam będzie się przed nimi bronić…
#PawełKowalewski #Thinkking #Negocjacje #SzkoleniaNegocjacyjne #TłumaczymyEmocje #PsychologiaDecyzji
