Plaża pełna samotności

Lato. Plaża pełna ludzi. Parawany, ręczniki, śmiech, nawoływania z wody, piach przyklejony do łydek, dzieci z dmuchanymi kołami. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda super. Słońce, ludzie, odpoczynek. Wystarczy tylko wyjąć telefon i zrobić zdjęcie, żeby zatrzymać ten obraz na dłużej.
I właśnie wtedy zauważam coś, czego wcale nie planowałem zobaczyć.
Kilka metrów od linii wody siedzi chłopiec. Nie buduje zamku. Nie biega. Nie krzyczy do innych dzieci. Nie zbiera muszelek, nie prosi, żeby ktoś z nim poszedł do morza. Siedzi skulony nad ekranem. Obok, na leżaku, matka odpisuje na wiadomości. Ojciec prowadzi rozmowę przez telefon. Niby wszyscy razem. każdy osobno.
To jeden z najbardziej mylących obrazów współczesnego dzieciństwa. Samotność przestała wyglądać jak pusty pokój. Dziś samotność często dzieje się pośród ludzi. Na plaży, w restauracji, w samochodzie, przy wspólnym stole. Dziecko może być otoczone obecnością, a jednocześnie głęboko pozbawione kontaktu.
Ten problem trudno zauważyć. Przecież wszystko się zgadza. Są wakacje, jest wyjazd, są rodzice, jest czas wolny. Tylko że sama bliskość fizyczna nie buduje jeszcze relacji. Można siedzieć obok siebie przez cały dzień i ani razu naprawdę się nie „spotkać”.
Ekran bardzo skutecznie maskuje tę pustkę. Dziecko z telefonem nie nudzi się, nie domaga uwagi, nie zawraca głowy. Nie trzeba inicjować zabawy, znosić marudzenia czy zmęczenia. W pewnym sensie wszystkim jest łatwiej. Tylko że ta wygoda ma swoją cenę. Dziecko powoli uczy się, że kiedy świat realny nie daje mu wystarczająco dużo obecności, więc może schować się w tym cyfrowym. Że można być obok ludzi i nie być z nimi naprawdę.
Lato z natury powinno być porą większego kontaktu. Z przyrodą, z drugim człowiekiem, z własną spontanicznością. Tymczasem coraz częściej widać dzieci, które nawet w takich okolicznościach nie umieją już wejść w świat bez pośrednictwa ekranu. Jakby plaża była tłem, a nie doświadczeniem. Jakby morze przegrywało z tym, co mieści się w dłoni.
Oczywiście, problem nie polega na tym, że dziecko raz czy drugi sięgnie po telefon. Problem zaczyna się wtedy, gdy ekran staje się jego głównym towarzyszem także tam, gdzie powinno wystarczyć życie. A jeszcze bardziej wtedy, gdy dorośli przestają to zauważać, bo sami są również nieobecni.
Plaża pełna ludzi może być miejscem prawdziwej bliskości. Ale może być też sceną cichego oddalenia. I być może właśnie to jest dziś najtrudniejsze do przyjęcia: że dziecko nie musi być samo, żeby czuć się samotne.
Czasem wystarczy, że wszyscy są obok, ale nikt nie jest naprawdę z nim.
Zastanów się, zadaj sobie pytanie. Czy jesteś w stanie zostawić telefon w pokoju hotelowym? Nie tłumacz się, że musisz zrobić zdjęcia, że potrzebny Ci kontakt, czy kontrola smsów. W czasie wakacji nie jest! Uwierz mi, naprawdę nie jest….
Paweł Kowalewski
#PawełKowalewski #Thinkking #Negocjacje #SzkoleniaNegocjacyjne #PsychologiaDecyzji #TłumaczymyEmocje
